Twój nowy dysk NVMe - na przykład Kingston NV2 albo ADATA Legend 800 - nagle zniknął z komputera, pokazuje 0 GB albo system przestał startować? To coraz częstszy gość w naszym laboratorium: budżetowe dyski PCIe 4.0 na kontrolerach SM2267XT i SM2269XT. Pliki najczęściej wciąż fizycznie są w pamięci - trzeba je tylko wydobyć właściwą metodą.
SM2267XT i jego nowsza odmiana SM2269XT to kontrolery - małe układy sterujące, mózgi dysku SSD, które decydują, gdzie zapisać Twoje pliki w kościach pamięci i jak je później odnaleźć. Produkuje je firma Silicon Motion. To budżetowe układy pod dyski NVMe nowego standardu PCIe 4.0, sprzedawane masowo mniej więcej od 2021-2022 roku.
Końcówka "XT" oznacza to samo co w starszych generacjach: brak własnej pamięci podręcznej DRAM. Żeby było taniej, producent zrezygnował z osobnej kostki, która normalnie trzyma wewnętrzny "spis treści" dysku - zamiast tego kontroler podpożycza odrobinę pamięci RAM komputera, a swoją mapę danych trzyma razem z Twoimi plikami, w tych samych kościach. To obniża cenę, ale sprawia, że dysk gorzej znosi nagłe odcięcie prądu.
Znajdziesz te układy w popularnych, tanich dyskach NVMe: Kingston NV2 (bestseller sprzedawany w ogromnych ilościach - przy czym uwaga, ten model to loteria komponentów i część egzemplarzy ma zamiast tego układy Phisona), ADATA Legend 800 oraz ADATA Legend 850 Lite. Do pary często idą tanie kości pamięci QLC lub TLC. To dyski kupowane "bo tanie i szybkie" - bardzo często jako jedyny dysk w komputerze, z systemem, zdjęciami i całą pracą.
Najczęstsza awaria tych dysków to klasyka konstrukcji bez pamięci DRAM: gdy podczas zapisu zabraknie prądu (wyłączenie z gniazdka, padnięcie baterii, zawieszka i twardy restart), wewnętrzna mapa danych trzymana w kościach pamięci robi się niespójna. Przy kolejnym uruchomieniu kontroler próbuje ją wczytać, nie daje rady i blokuje dostęp: dysk znika z BIOS-u, pokazuje 0 GB albo zgłasza się pod dziwną, fabryczną nazwą zamiast swojego modelu. Czasem dysk pojawia się i znika, a system prosi o sformatowanie. Drugi front to tanie kości pamięci: w budżetowych dyskach QLC i TLC zużywają się szybciej, a że mapa danych leży razem z plikami, jej uszkodzenie bywa pierwszym widocznym objawem zużycia. Dobra wiadomość jest niezmienna: pliki najczęściej wciąż fizycznie są w kościach pamięci - zepsuł się tylko spis treści, który mówi, gdzie ich szukać.
SM2267XT/SM2269XT to czterokanałowe kontrolery NVMe PCIe 4.0 x4 bez DRAM (HMB - Host Memory Buffer). Typowa usterka to niespójność translatora (FTL) po przerwanym zapisie: kontroler nie przechodzi inicjalizacji i wchodzi w tryb awaryjny, enumerując się z zerową pojemnością lub pod nazwą układu. Odzysk przez tryb technologiczny SMI (rodzina wspierana w PC-3000, wsparcie dla najnowszych odmian stale się poszerza), z odbudową translatora. Część konfiguracji szyfruje dane sprzętowo - wtedy tylko przez żywy kontroler, chip-off daje szyfrogram.
Klient przynosi komputer do gier złożony dwa lata wcześniej. Po burzy i chwilowym zaniku prądu maszyna nie wstała - BIOS nie widzi dysku systemowego. W środku Kingston NV2 z systemem Windows, zapisami gier, ale przede wszystkim z folderem zdjęć z narodzin dziecka, którego nigdzie indziej nie było. Klient zdążył już wypiąć i wpiąć dysk kilka razy, bez efektu.
Analiza nośnika zaczyna się od ustalenia, co faktycznie siedzi w środku - ten model to loteria komponentów. W tym egzemplarzu pracuje SM2267XT z kośćmi QLC. Kontroler reaguje na poziomie serwisowym, ale nie potrafi wczytać swojej mapy danych, rozsypanej przez zanik prądu w trakcie zapisu. Kości pamięci są sprawne, pliki fizycznie na miejscu.
Wprowadzamy dysk w tryb serwisowy na PC-3000, omijamy uszkodzone oprogramowanie i odbudowujemy wewnętrzną mapę danych w pamięci stacji roboczej. Następnie odczytujemy przestrzeń użytkownika, odtwarzamy strukturę folderów i weryfikujemy, czy zdjęcia i dokumenty się otwierają. Na oryginale niczego nie zapisujemy.
W tym typowym scenariuszu udaje się odzyskać komplet danych, ze zdjęciami na czele. Klient dostaje pliki na nowym nośniku. Doradzamy dwie rzeczy: listwę przeciwprzepięciową pod komputer i kopię zapasową najważniejszych plików - bo tani dysk bez pamięci podręcznej najgorzej na świecie znosi właśnie zaniki prądu.
Te kontrolery to młoda generacja, ale rodzina Silicon Motion jest nam dobrze znana i mamy do niej narzędzia w laboratorium. Gdy kontroler żyje, wprowadzamy dysk w tryb serwisowy na sprzęcie PC-3000, omijamy uszkodzone oprogramowanie i pod naszą kontrolą odbudowujemy wewnętrzną mapę danych, a następnie odczytujemy przestrzeń użytkownika. Zużyte obszary tanich kości QLC/TLC czytamy wolnymi trybami, wielokrotnie, żeby wyciągnąć jak najwięcej. Ważne zastrzeżenie przy nowych dyskach NVMe: część konfiguracji szyfruje dane sprzętowo - klucz siedzi w samym kontrolerze i odczyt gołych kości pamięci dałby wtedy tylko nieczytelny szyfrogram. Dlatego chip-off traktujemy jako opcję rezerwową dla nieszyfrowanych egzemplarzy, a domyślną drogą jest praca przez żywy lub ożywiony kontroler. Co dokładnie siedzi w Twoim dysku (w Kingston NV2 nawet kontroler bywa różny w zależności od egzemplarza), sprawdzamy na początku analizy - marka i model z naklejki nie przesądzają sprawy. Cała praca odbywa się w trybie tylko-do-odczytu, bez zapisywania czegokolwiek na oryginale. Analiza nośnika jest wliczona w cenę odzysku. Nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.