Twój dysk Intel NVMe nagle zniknął z komputera, pokazuje 0 GB albo laptop przestał startować? Jeśli w środku pracuje kontroler SM2265 - jak w Intel 670p czy hybrydowym module Optane H20 - to przypadek dla laboratorium: te dyski wymagają specjalistycznego podejścia, a do tego łączą nietypowy kontroler z wrażliwą pamięcią QLC.
SM2265 to kontroler - mały układ sterujący, mózg dysku SSD, który decyduje, gdzie zapisać Twoje pliki w kościach pamięci i jak je później odnaleźć. Zaprojektowała go firma Silicon Motion, ale to układ nietypowy: powstał na specjalne zamówienie Intela i pracuje praktycznie wyłącznie w jego dyskach. Napędza między innymi popularny Intel SSD 670p (dysk NVMe PCIe 3.0, często montowany fabrycznie w laptopach), a w hybrydowym module Intel Optane H20 steruje częścią z pamięcią QLC.
Charakterystyczna cecha tych dysków to właśnie pamięć QLC - najgęstszy i najtańszy typ kości, w którym każda komórka trzyma aż cztery bity danych. Dzięki temu dyski są pojemne i tanie, ale komórki QLC są wrażliwsze: wolniej się je czyta, szybciej zużywają i po latach chętniej gubią ładunek niż klasyczne kości TLC. Do pary kontroler dostał własną pamięć podręczną DRAM i sprytny system szybkiego bufora, który maskuje słabości QLC na co dzień.
Efekt dla właściciela: świetny stosunek pojemności do ceny, ale gdy coś pójdzie nie tak, sprawa jest trudniejsza niż przy typowych dyskach - bo kontroler jest niszowy, robiony pod jednego producenta, i standardowe narzędzia znają go słabiej niż masowe układy.
Typowy scenariusz wygląda tak: laptop, który działał normalnie, pewnego dnia nie znajduje dysku albo wisi na logo producenta. Dysk znika z BIOS-u, pokazuje 0 GB albo system prosi o sformatowanie. Czasem awarię poprzedzają tygodnie sygnałów ostrzegawczych: coraz dłuższe uruchamianie, zacinające się kopiowanie starszych plików, pojedyncze błędy odczytu. Mechanizm jest zwykle ten sam: uszkadza się wewnętrzna mapa danych dysku (spis treści mówiący kontrolerowi, gdzie leży każdy plik) albo obszar systemowy zapisany w kościach pamięci. Przy pamięci QLC sprzyja temu naturalne starzenie się komórek, a bezpośrednim wyzwalaczem bywa zanik prądu w trakcie zapisu. Pliki najczęściej nadal fizycznie są w kościach - dysk tylko nie potrafi ich pokazać.
SM2265 to customowy kontroler SMI dla Intela (670p, część NAND w Optane H20), PCIe 3.0 x4, z DRAM, parowany ze 144-warstwowym QLC Intela. Wsparcie narzędzi komercyjnych dla tej odmiany jest węższe niż dla masowych układów SMI, a dyski tej klasy zwykle szyfrują dane sprzętowo - chip-off daje wtedy szyfrogram. Praktyczna droga odzysku: tryb technologiczny na żywym lub ożywionym kontrolerze, odbudowa translatora, odczyt QLC wolnymi trybami z wielokrotnym próbkowaniem.
Do laboratorium trafia laptop biznesowy z fabrycznie montowanym dyskiem Intel 670p. Właścicielka opowiada, że komputer od paru tygodni uruchamiał się coraz dłużej, a w końcu stanął na logo i już nie ruszył. Na dysku projekty dla klientów i dokumenty księgowe, kopia zapasowa sprzed roku. Serwis komputerowy odesłał sprawę do nas - ich narzędzia dysku w ogóle nie widziały.
Analiza nośnika pokazuje, że kontroler SM2265 reaguje na poziomie serwisowym, ale nie potrafi wczytać swojej wewnętrznej mapy danych - obszar systemowy leży w zestarzonych komórkach QLC, które zaczęły gubić ładunek. Potwierdzamy też, że dane na kościach są szyfrowane sprzętowo, więc jedyna droga prowadzi przez sam kontroler.
Łączymy się z dyskiem w trybie serwisowym, stabilizujemy pracę układu i odbudowujemy mapę danych w pamięci stacji roboczej. Przestrzeń użytkownika odczytujemy przez kontroler, który po drodze odszyfrowuje dane - najbardziej zużyte obszary wielokrotnie, wolnymi trybami. Na oryginale niczego nie zapisujemy.
W tym przykładowym scenariuszu udaje się odzyskać zdecydowaną większość danych, w tym komplet projektów i dokumentów księgowych; pojedyncze pliki z najbardziej zestarzonych obszarów wymagały dodatkowych przebiegów odczytu. Dane wydajemy na nowym nośniku. Rada na przyszłość: dysk QLC w laptopie to dobry dysk roboczy, ale ważne pliki powinny mieć kopię gdzie indziej.
Dyski na SM2265 prowadzimy przez sam kontroler - i to nie jest kwestia wygody, tylko konieczność. Dyski tej klasy zwykle szyfrują dane sprzętowo: klucz siedzi w samym układzie, więc wylutowanie kości pamięci i odczytanie ich osobno dałoby tylko nieczytelny szyfrogram. Czy szyfrowanie jest aktywne w Twoim egzemplarzu, sprawdzamy na początku analizy - ale przygotowujemy się na drogę przez ożywiony kontroler. W praktyce wygląda to tak: łączymy się z dyskiem w trybie serwisowym na sprzęcie laboratoryjnym, stabilizujemy pracę kontrolera i pod naszą kontrolą odbudowujemy wewnętrzną mapę danych, omijając uszkodzone fragmenty oprogramowania. Zawartość odczytuje sam kontroler, który po drodze odszyfrowuje dane. Zużyte obszary pamięci QLC czytamy wielokrotnie, wolnymi trybami, żeby wycisnąć jak najwięcej z komórek, które pogubiły ładunek. Uczciwie: to jeden z trudniejszych rodzajów zleceń, bo kontroler jest niszowy i wymaga indywidualnego podejścia. Dlatego każde zlecenie zaczynamy od analizy nośnika (wliczonej w cenę odzysku) i dopiero po niej mówimy wprost, jakie są szanse. Cała praca odbywa się w trybie tylko-do-odczytu. Nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.