Twój dysk NVMe (mała "listewka" M.2 montowana bezpośrednio na płycie głównej) nagle zniknął z komputera, system przestał startować albo dysk przestał odpowiadać? Jeśli w środku pracuje kontroler Silicon Motion SM2260, jesteś we właściwym miejscu - to jedna z pierwszych generacji dysków NVMe i dziś, po latach pracy, awarie tych modeli trafiają do nas regularnie.
SM2260 to kontroler - mały układ sterujący, mózg dysku, który decyduje, gdzie zapisać Twoje pliki w kościach pamięci i jak je później odnaleźć. To pierwszy kontroler NVMe firmy Silicon Motion (NVMe to szybki standard dysków M.2, komunikujących się z komputerem bezpośrednio przez magistralę PCIe, z pominięciem starszego złącza SATA). Trafił na rynek w okolicach 2016-2017 roku i w odróżnieniu od późniejszych, budżetowych wersji ma własną pamięć podręczną DRAM (osobną kostkę na wewnętrzny "spis treści" dysku).
Pracował między innymi w dyskach ADATA XPG SX7000 oraz w popularnym Intel SSD 600p - jednych z pierwszych szeroko sprzedawanych, przystępnych cenowo dysków NVMe. Parowano go z wczesnymi kośćmi pamięci 3D TLC. Te dyski mają dziś po kilka-kilkanaście lat intensywnej pracy, często jako dysk systemowy z całym cyfrowym życiem właściciela - a wczesna generacja kości i oprogramowania odbija się rosnącą liczbą awarii.
Typowy scenariusz wygląda tak: komputer, który działał normalnie, pewnego dnia nie znajduje dysku. Dysk znika z BIOS-u albo jest wykrywany, ale nie da się z niego nic odczytać - system wisi, restartuje się albo pokazuje błędy. Czasem dysk zgłasza się z zerową pojemnością albo pod okrojoną, dziwną nazwą. Przyczyną jest najczęściej awaria wewnętrznego oprogramowania dysku: po latach pracy i tysiącach cykli zapisu uszkadza się wewnętrzna mapa danych (spis treści mówiący kontrolerowi, gdzie leży każdy plik) albo obszar systemowy w zużywających się kościach pamięci. Rzadziej zawodzi sama elektronika, np. po przepięciu. W obu przypadkach pliki zwykle nadal fizycznie są w kościach pamięci.
Pierwsza generacja NVMe SMI: SM2260 z DRAM, parowany z wczesnym 3D TLC. Typowa usterka to uszkodzenie translatora/obszaru systemowego, często wtórne do degradacji NAND. Odzysk przez tryb technologiczny kontrolera (rodzina SMI NVMe wspierana w PC-3000), z odbudową translatora i zrzutem przestrzeni użytkownika; przy martwym kontrolerze odczyt raw NAND - o ile dysk nie szyfruje danych sprzętowo, co weryfikujemy na starcie.
Klient przynosi komputer stacjonarny, który z dnia na dzień przestał znajdować dysk systemowy. W środku dysk NVMe ADATA XPG SX7000, kupiony lata temu, z systemem, projektami zawodowymi i archiwum zdjęć. Wcześniej przez kilka tygodni komputer coraz częściej się zawieszał, ale działał - więc temat czekał.
Analiza nośnika pokazuje, że kontroler SM2260 reaguje, ale nie potrafi poprawnie wystartować swojego oprogramowania - uszkodzeniu uległ obszar systemowy w zużytych kościach pamięci. Wcześniejsze zawieszki komputera to był właśnie objaw postępującej degradacji. Sprawdzamy też, że w tej konfiguracji odczyt musi iść przez sam kontroler.
Łączymy się z dyskiem w trybie serwisowym na PC-3000, stabilizujemy pracę kontrolera i odbudowujemy wewnętrzną mapę danych. Przestrzeń użytkownika odczytujemy pod naszą kontrolą, najbardziej zużyte obszary wielokrotnie, wolnymi trybami. Wszystko w trybie tylko-do-odczytu.
Udaje się odzyskać zdecydowaną większość danych, w tym komplet projektów i archiwum zdjęć. Klient dostaje dane na nowym nośniku i jasną informację o kilku uszkodzonych plikach z najbardziej zużytych obszarów. Wniosek na przyszłość: gdy komputer zaczyna się regularnie wieszać, to dysk woła o pomoc - warto wtedy od razu zrobić kopię.
Dyski NVMe wymagają innego podejścia niż klasyczne SATA, ale rodzina kontrolerów Silicon Motion jest dobrze poznana i mamy do niej narzędzia w naszym laboratorium. Gdy kontroler żyje, łączymy się z dyskiem w trybie serwisowym na sprzęcie PC-3000, omijamy uszkodzone oprogramowanie i pod naszą kontrolą odczytujemy zawartość kości pamięci, odbudowując wewnętrzną mapę danych. Zużyte obszary wczesnych kości 3D TLC czytamy wielokrotnie, wolnymi trybami, żeby wyciągnąć jak najwięcej. Gdy kontroler jest martwy, w grę wchodzi odczyt bezpośrednio z wylutowanych kości pamięci - pod warunkiem, że dysk nie szyfruje danych sprzętowo. To sprawdzamy na początku analizy: jeśli szyfrowanie jest aktywne, jedyna droga prowadzi przez ożywienie kontrolera tego konkretnego egzemplarza, bo klucz siedzi w samym układzie. Pracujemy w trybie tylko-do-odczytu, bez zapisywania czegokolwiek na oryginale. Analiza nośnika jest wliczona w cenę odzysku, a zasada jedna: nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.