Twój szybki dysk M.2 nagle zniknął z komputera po tym, jak laptop mocno się nagrzał? Albo działa, ale nic nie da się na nim zapisać - pliki tylko się otwierają? To typowe zachowanie dysków na układzie SM2262EN (m.in. HP EX950, ADATA XPG SX8200 Pro, Intel 760p). W większości takich przypadków zdjęcia i dokumenty wciąż są w pamięci dysku - problem leży w tym, że dysk nie potrafi ich pokazać.
SM2262EN to kontroler, czyli mały układ sterujący - "mózg" dysku SSD. To on decyduje, gdzie zapisać Twoje pliki i jak je potem odnaleźć. Same dane leżą obok, w kościach pamięci (osobnych układach przechowujących zawartość dysku).
Wyprodukowała go firma Silicon Motion i przez kilka lat, mniej więcej od 2018 do 2021 roku, był to jeden z popularniejszych układów w szybkich dyskach NVMe ze średniej półki - czyli takich, które wpina się bezpośrednio w płytę główną, bez żadnych kabli. Litery "EN" na końcu oznaczają wersję podkręconą przez producenta: ten sam układ co zwykły SM2262, ale ustawiony na wyższe prędkości.
Spotkasz go w dyskach takich jak HP EX920 i EX950, ADATA XPG SX8200 oraz XPG GAMMIX S11 Pro, Transcend MTE220S, a w wersji podstawowej SM2262 także w Intel 760p. To były dyski kupowane świadomie: do gier, montażu wideo, pracy z dużymi plikami i jako główny dysk w wydajnych laptopach. Dlatego gdy taki nośnik pada, zwykle chodzi o rzeczy używane codziennie - projekty, archiwum zdjęć, materiały firmowe.
Dla odzysku danych istotne są dwie cechy tego układu. Po pierwsze - grzeje się mocno, bo pracuje na wysokich prędkościach, a w cienkich laptopach często nie ma jak odprowadzić tego ciepła. Po drugie - część dysków z tym kontrolerem ma włączone szyfrowanie sprzętowe, czyli dane w kościach pamięci są zapisane w formie zakodowanej, a klucz do ich odczytania siedzi wewnątrz samego układu. Co to oznacza w praktyce, tłumaczymy niżej.
Ten kontroler mocno się nagrzewa. Gdy w laptopie brakuje chłodzenia, dysk broni się przed uszkodzeniem: najpierw zwalnia (kopiowanie plików nagle robi się bardzo wolne), a przy dalszym wzroście temperatury potrafi odłączyć się w trakcie pracy. Jeśli akurat wtedy zapisywał swoją wewnętrzną mapę danych - czyli spis mówiący, gdzie leży który plik - ta mapa zapisuje się w połowie i robi się niespójna. Po ponownym włączeniu komputera dysk nie potrafi jej wczytać, więc albo w ogóle nie pokazuje się w systemie, albo zgłasza się z zerową pojemnością. Drugi charakterystyczny objaw to tryb tylko do odczytu: dysk działa, pliki się otwierają, ale niczego nie da się zapisać, skasować ani sformatować. To celowe zachowanie - układ wykrywa, że pamięć zbliża się do końca żywotności albo że mapa danych jest uszkodzona, i blokuje zapis, żeby nie pogłębiać szkody. Wbrew pozorom to dobra wiadomość dla danych: dysk sam się zabezpieczył. Wtedy najważniejsze jest, żeby jak najszybciej skopiować zawartość i nie zmuszać dysku do dalszej pracy. Trzeci scenariusz to dysk, który przestał być wykrywany zaraz po aktualizacji swojego wewnętrznego oprogramowania. Jeśli aktualizacja przerwie się w złym momencie, układ zostaje bez sprawnego programu startowego i przestaje odzywać się do komputera.
SM2262EN to 8-kanałowy kontroler PCIe 3.0 ×4 z DRAM, znany z wysokiego poboru mocy i throttlingu termicznego. Typowe uszkodzenia: niespójna tablica translacji (FTL) po nagłym odcięciu zasilania podczas foldingu SLC cache, wymuszony read-only po wyczerpaniu puli bloków zapasowych oraz brak inicjalizacji po nieudanym flashu firmware'u. Część modeli (rodzina "SM2262EN with encryption" wg listy PC-3000 SSD) używa szyfrowania sprzętowego z kluczem w kontrolerze.
Do laboratorium trafia cienki laptop do montażu wideo z dyskiem ADATA XPG SX8200 Pro. Właściciel opowiada, że podczas dłuższego eksportu filmu komputer zrobił się bardzo gorący i sam się wyłączył. Po ponownym włączeniu system nie wystartował, a w ustawieniach komputera (BIOS) dysk raz pokazywał się z zerową pojemnością, raz nie było go wcale. Na dysku zostały materiały do dwóch zleceń i archiwum zdjęć, bez kopii zapasowej. Klient zdążył już podpiąć dysk przez przejściówkę USB do drugiego komputera - tam Windows zaproponował sformatowanie, na szczęście klient się nie zgodził.
Podczas analizy nośnika potwierdzamy typowy dla tego układu przebieg: kości pamięci są sprawne, a uszkodzenie dotyczy wewnętrznej mapy danych, która zapisała się w połowie w momencie, gdy przegrzany dysk odpadł od zasilania. Sam kontroler odzywa się, ale po kilkudziesięciu sekundach pracy znów się rozgrzewa i milknie. Sprawdzamy też, czy dysk ma włączone szyfrowanie sprzętowe, bo od tego zależy, czy w razie śmierci kontrolera zostaje nam jeszcze odczyt z samych kości pamięci.
Montujemy na dysku dodatkowe chłodzenie i wprowadzamy go w tryb serwisowy na stacji PC-3000 SSD. Pracujemy krótkimi sesjami, robiąc przerwy na wystudzenie układu, i partiami czytamy zawartość kości pamięci - najpierw katalog z materiałami do bieżących zleceń, potem resztę. Mapę danych odbudowujemy w pamięci naszej stacji, a na oryginalnym dysku nie zapisujemy niczego. Na koniec sprawdzamy, czy pliki wideo i zdjęcia faktycznie się otwierają.
Udało się odczytać materiały do obu zleceń oraz archiwum zdjęć. Kilku plików nagrywanych dokładnie w chwili awarii nie dało się otworzyć poprawnie i klient dostał o tym jasną informację razem ze spisem odzyskanej zawartości. Dane przekazaliśmy na nowym, sprawnym nośniku. Doradziliśmy też, żeby w cienkim laptopie nie trzymać jedynej kopii materiałów roboczych - ten model dysku mocno się grzeje i przy dużych eksportach warto mieć kopię na drugim nośniku.
Zaczynamy od sprawdzenia, czy "mózg" dysku w ogóle się odzywa, i od kontroli temperatury - przy tym układzie często trzeba dysk aktywnie chłodzić, żeby w ogóle utrzymać go przy życiu na czas odczytu. Pracujemy na stanowisku PC-3000 SSD, czyli profesjonalnym sprzęcie do odzysku danych, którego nie ma w zwykłym serwisie. Dysk wprowadzamy w tryb serwisowy - to specjalny stan diagnostyczny, w którym układ przestaje próbować uruchamiać swoje uszkodzone oprogramowanie i pozwala nam zajrzeć do środka. Następnie odczytujemy zawartość kości pamięci i odbudowujemy wewnętrzną mapę danych w pamięci naszej stacji roboczej, a nie na Twoim dysku. Cały odczyt prowadzimy w trybie tylko do odczytu, więc na oryginale niczego nie nadpisujemy. Nigdy nie wgrywamy dyskowi fabrycznego oprogramowania ani nie robimy resetu układu - to najkrótsza droga do bezpowrotnego skasowania danych. Jest jedna rzecz, o której mówimy wprost, bo dotyczy części dysków z tym kontrolerem: przy włączonym szyfrowaniu sprzętowym odzysk musi iść przez ożywiony kontroler. Klucz do odczytania danych jest zaszyty w samym układzie, więc wylutowanie kości pamięci i odczytanie ich osobno (procedura zwana chip-off, czyli zdjęcie układów pamięci z płytki i odczyt każdego z nich w czytniku) da nam wtedy tylko zakodowany, nieczytelny zlepek. Dlatego nie obiecujemy chip-off jako uniwersalnego wyjścia. Podczas analizy sprawdzamy, czy w Twoim konkretnym dysku szyfrowanie jest włączone, i dopiero wtedy wiemy, którą drogą da się iść. Gdy szyfrowania nie ma, a kontroler jest fizycznie zniszczony (np. po przepięciu), odczyt z samych kości pamięci pozostaje realną opcją. Każde zlecenie zaczynamy od analizy nośnika - wliczamy ją w cenę odzysku. Dopiero po niej podajemy konkretną cenę i realne szanse. Nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.