Twój dysk SSD nagle przestał działać, znika z komputera albo system „widzi” go tylko przez chwilę i zaraz się zawiesza? To typowy objaw popularnego, taniego dysku na układzie SM2258XT (m.in. Crucial BX500, ADATA SU650). W większości takich przypadków zdjęcia, dokumenty i pliki nadal są bezpieczne w pamięci dysku - trzeba je tylko z niej wydobyć.
SM2258XT to „mózg” dysku SSD - czyli mały układ sterujący (kontroler), który decyduje, gdzie i jak zapisać Twoje pliki w kościach pamięci dysku. Produkuje go firma Silicon Motion. To jeden z najpopularniejszych, ale i najtańszych kontrolerów do dysków SATA - czyli klasycznych dysków 2,5 cala podłączanych kablem zasilającym i danych, montowanych w laptopach i komputerach stacjonarnych.
Najważniejsza cecha tego układu kryje się w końcówce „XT” - oznacza ona dysk bez własnej szybkiej pamięci podręcznej (po angielsku DRAM, „cache”). Mówiąc prosto: żeby było taniej, producent zrezygnował z osobnej kostki, która normalnie trzyma „spis treści” dysku - czyli wewnętrzną mapę pokazującą, gdzie leży który plik. Tutaj ta mapa jest przechowywana razem z danymi, w tych samych kościach pamięci. To obniża cenę, ale sprawia, że taki dysk gorzej znosi nagłe odcięcie prądu czy zaniki napięcia.
Znajdziesz go w popularnych, budżetowych dyskach wielu marek: Crucial BX500 (bestseller, najczęściej spotykany), ADATA SU650, Patriot P200, TeamGroup MS30, Transcend ESD230C, a także w dyskach AMD, Apacer, KingDian, Silicon Power i Smartbuy. To dyski, które ludzie kupują „bo tanie” - i bardzo często trafiają one do laptopów oraz komputerów jako główny dysk z systemem Windows, wszystkimi zdjęciami i dokumentami. Dlatego gdy taki dysk pada, ginie zwykle to, co najważniejsze.
To najczęstsza i bardzo charakterystyczna usterka dysków na SM2258XT. Po podłączeniu dysk na ułamek sekundy pokazuje się komputerowi jako gotowy, a chwilę później całkowicie „zamiera” - nie odpowiada, nie da się go odczytać, system wiesza się przy starcie albo w ogóle nie widzi dysku. Czasem pojemność pokazuje się jako 0 bajtów albo dziwna nazwa zamiast nazwy dysku. Przyczyna jest typowa właśnie dla tej taniej konstrukcji bez pamięci podręcznej: gdy podczas zapisu zabraknie prądu (wyłączenie z gniazdka, padnięcie baterii w laptopie, zawieszka komputera), wewnętrzna mapa danych trzymana w kościach pamięci robi się niespójna. Dysk po włączeniu próbuje ją wczytać, nie daje rady i „zacina się” w stanie zajętości. To nie znaczy, że Twoje pliki zniknęły - one nadal leżą w kościach pamięci. Zepsuł się ten wewnętrzny spis treści, który mówi, gdzie ich szukać.
W żargonie serwisowym ten stan to tzw. „BSY” - kontroler nie wystawia danych, bo nie potrafi wczytać uszkodzonej tablicy translacji adresów (wewnętrznej mapy logiczno-fizycznej).
Klient przynosi laptopa, który pewnego ranka nie chciał wstać - ekran z logo Windows i zawieszenie. W środku dysk Crucial BX500 (na kontrolerze SM2258XT) z systemem, zdjęciami z kilku lat i dokumentami do pracy. Próbował podłączyć dysk przez przejściówkę USB do drugiego komputera: dysk „klikał” w menedżerze, raz się pokazał, raz nie, a Windows proponował formatowanie.
Podczas analizy nośnika potwierdziliśmy klasyczny dla tego układu stan zajętości - dysk pokazywał się przez chwilę po włączeniu i natychmiast przestawał odpowiadać. Same kości pamięci były sprawne; problem leżał w niespójnej wewnętrznej mapie danych, najpewniej po nagłym zaniku zasilania.
Wprowadziliśmy dysk w tryb serwisowy na PC-3000, ominęliśmy uszkodzone oprogramowanie dysku i odczytaliśmy surową zawartość kości pamięci. Następnie odwróciliśmy fabryczny wzór porządkujący dane i odtworzyliśmy wewnętrzną mapę, żeby poukładać pliki na właściwe miejsca.
Udało się odzyskać niemal komplet danych klienta - zdjęcia, dokumenty robocze i pulpit; nie przetrwały jedynie dwa pliki, które dysk zapisywał dokładnie w chwili awarii, o czym klient dostał jasną informację. Pliki przekazaliśmy na nowym, sprawnym nośniku. Doradziliśmy też, by tani dysk bez pamięci podręcznej nie był jedynym miejscem ważnych plików i żeby robić kopię np. do chmury.
Dobra wiadomość: dyski na SM2258XT należą do tych, z których dane odzyskuje się stosunkowo dobrze, bo ten kontroler jest dobrze poznany i mamy do niego narzędzia w naszym laboratorium. Pracujemy na specjalistycznym sprzęcie PC-3000 (profesjonalny zestaw do odzysku danych z dysków). Najpierw wprowadzamy dysk w tryb serwisowy - czyli specjalny stan diagnostyczny, w którym kontroler przestaje próbować wczytywać uszkodzoną mapę i pozwala nam zajrzeć do środka. Następnie wgrywamy do dysku tymczasowe oprogramowanie pomocnicze, które omija zepsute wewnętrzne oprogramowanie dysku, i odczytujemy surową zawartość kości pamięci. Odczytane dane są wewnątrz „pomieszane” specjalnym wzorem (XOR) - to zabezpieczenie producenta, które porządkuje zapis, ale nie jest szyfrowaniem chroniącym hasłem. W laboratorium odwracamy ten wzór i z odzyskanych fragmentów odtwarzamy wewnętrzną mapę danych. Dzięki temu rozsypane kawałki układają się z powrotem w Twoje foldery, zdjęcia i dokumenty. Gdy uszkodzony jest sam kontroler (np. zwarcie, przepięcie), w ostateczności stosujemy odczyt bezpośrednio z wylutowanych kości pamięci. Jest to trudniejsze, ale na tym układzie wykonalne - o ile producent dysku nie włączył szyfrowania sprzętowego, co sprawdzamy podczas analizy. Każde zlecenie zaczynamy od analizy nośnika (wliczamy ją w cenę odzysku) - sprawdzamy realny stan dysku i dopiero wtedy podajemy cenę oraz szanse. Nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.