Twój budżetowy dysk SSD nagle zniknął z komputera albo pokazuje dziwną, mikroskopijną pojemność? To częsta usterka tanich dysków na chińskim kontrolerze Maxio MAS0902. W naszym laboratorium w Gdańsku odzyskujemy z nich dane, mimo że zwykłe programy i serwisy sobie z nimi nie radzą.
MAS0902 to mały układ sterujący (kontroler) firmy Maxio, który zarządza pracą dysku SSD. To mózg dysku: decyduje gdzie i jak zapisać Twoje pliki na kościach pamięci i jak je później odnaleźć. MAS0902 to tani układ, projektowany pod najtańsze dyski SSD na rynku. Trafia do napędów marek takich jak ADATA, Goodram, Lexar, Hikvision, Patriot, Verbatim, Apacer, Emtec, Colorful, KingSpec czy Smartbuy. Producenci wybierają go, bo obniża koszt dysku. W zamian układ pracuje bez własnej pamięci podręcznej, a do pary dostaje tanie kości pamięci typu QLC i TLC, które szybciej się zużywają. Dlatego dyski na tym kontrolerze często mają krótszą żywotność niż markowe modele.
Najczęstsza awaria tych dysków wygląda dramatycznie, choć zwykle dane wciąż fizycznie są na kościach pamięci. Każdy dysk SSD prowadzi swoją wewnętrzną mapę, która mówi kontrolerowi gdzie naprawdę leży każdy plik. Przy starcie kontroler MAS0902 sprawdza poprawność tej mapy. Gdy się ona uszkodzi (najczęściej po nagłym zaniku zasilania, wyrwaniu dysku w trakcie pracy albo po prostu z zużycia tanich kości pamięci), kontroler blokuje dostęp do danych i zgłasza się komputerowi z absurdalnie małą pojemnością, na przykład 0,12 MB, 2 MB lub 0 bajtów. Dysk bywa też widziany pod swoją fabryczną nazwą układu zamiast nazwy marki, albo znika z komputera i znów się pojawia.
MAS0902 to kontroler SATA bez własnego DRAM (DRAM-less), współpracujący z 3D TLC/QLC. Typowa awaria to nieudana walidacja FTL przy starcie: kontroler wchodzi w tryb diagnostyczny i raportuje hostowi minimalną pojemność (0.12MB/2MB/0B). PC-3000 SSD ma pełne wsparcie MAS0902 i jego rebrandu DM918 (Maxio to dawny JMicron, a starsza nazwa tego układu to MK8215): dysk zwiera się w safe mode, wgrywa serwisowy firmware dopasowany do konfiguracji kości NAND i odbudowuje translator z zapisanych rekordów L2P. Odzysk wymaga żywego kontrolera i pracy w trybie technologicznym. Sam chip-off zwykle nie wystarcza.
Do laboratorium trafił budżetowy dysk SSD SATA jednej z popularnych marek (na kontrolerze Maxio MAS0902), na którym klient trzymał zdjęcia rodzinne i dokumenty firmowe. Po zwykłym, codziennym wyłączeniu komputera dysk przestał być widoczny w systemie, a w BIOS-ie pokazywał pojemność rzędu kilku megabajtów zamiast pełnej. Klient próbował już go podłączyć na dwóch innych komputerach i przez adapter USB, bez efektu.
Sprawdziliśmy, że kontroler dysku wciąż reaguje, więc problemem nie było fizyczne uszkodzenie mózgu dysku, tylko uszkodzona wewnętrzna mapa danych, której kontroler nie mógł zweryfikować przy starcie. Dlatego blokował dostęp i raportował mikroskopijną pojemność. To klasyczny scenariusz dla tej rodziny tanich dysków, często powiązany ze zużyciem kości pamięci.
Zrobiliśmy bezpieczne, robocze połączenie z dyskiem w trybie serwisowym i, nie ruszając oryginalnego oprogramowania dysku, zmusiliśmy żyjący kontroler do odczytania danych po swojemu, z pominięciem błędu walidacji. Następnie odtworzyliśmy strukturę plików i sprawdziliśmy, czy zdjęcia i dokumenty otwierają się poprawnie.
W tym typowym scenariuszu udało się odzyskać zdecydowaną większość plików klienta, w tym wszystkie najważniejsze zdjęcia i dokumenty firmowe. Dane wydaliśmy na nowym, sprawnym nośniku. Klientowi doradziliśmy, żeby ważnych danych nie trzymać na tanim dysku bez kopii zapasowej.
Klucz do odzysku z dysków na MAS0902 to dotarcie do danych w sposób, którego nie potrafią zwykłe programy ani serwisy. Standardowe narzędzia po prostu nie rozumieją tego kontrolera. W naszym laboratorium w Gdańsku najpierw sprawdzamy, czy sam kontroler (mózg dysku) wciąż żyje. Jeśli tak, łączymy się z dyskiem w specjalnym trybie serwisowym i zmuszamy go, żeby sam odczytał i poskładał Twoje pliki według swojej wewnętrznej mapy danych, omijając błąd, który blokował dostęp. Pracujemy na własnym sprzęcie klasy PC-3000 i na kopii roboczej, więc nie ryzykujemy oryginału. Najważniejsza zasada: nigdy nie wgrywamy fabrycznego oprogramowania ani nie robimy resetu kontrolera, bo to bezpowrotnie nadpisałoby Twoje dane. Z naszego doświadczenia tego typu sprawy są zwykle do uratowania, o ile sam kontroler nie jest fizycznie zniszczony.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.