Twój dysk SSD - na przykład Seagate BarraCuda 120 albo IronWolf 125 - nagle zgłasza się w komputerze jako "SATAFIRM S12", pokazuje 0 MB albo zniknął z BIOS-u? To charakterystyczna awaria dysków na kontrolerze Phison PS3112-S12. W większości takich przypadków pliki nadal fizycznie są w pamięci dysku - zawiodło jego wewnętrzne oprogramowanie, nie same dane.
PS3112-S12 to kontroler - mały układ sterujący, mózg dysku SSD, który decyduje, gdzie zapisać Twoje pliki w kościach pamięci i jak je później odnaleźć. Produkuje go firma Phison. W odróżnieniu od budżetowych krewniaków (jak słynny S11), S12 to topowy układ Phisona pod złącze SATA: ośmiokanałowy, z własną pamięcią podręczną DRAM (dodatkową kostką, która przyspiesza pracę z wewnętrzną mapą danych dysku). Trafiał do dysków z wyższej półki SATA sprzedawanych mniej więcej od 2018-2019 roku.
Znajdziesz go przede wszystkim w dyskach Seagate: BarraCuda 120 i serwerowo-sieciowym IronWolf 125 (montowanym często w serwerach NAS, czyli domowych i firmowych magazynach danych), a także w modułach OEM Seagate oraz w części dysków Goodram IRDM i Smartbuy Impact. To nośniki kupowane świadomie - na dane firmowe, projekty, archiwa - więc gdy padają, stawka bywa wysoka.
Mocniejsza konstrukcja nie zwalnia z typowych chorób rodziny Phison: gdy wewnętrzne oprogramowanie albo mapa danych ulegną uszkodzeniu, dysk przechodzi w tryb awaryjny i znika z komputera.
Znak rozpoznawczy tej rodziny: zamiast normalnej nazwy (np. "Seagate BarraCuda 120") komputer nagle widzi urządzenie "SATAFIRM S12" z zerową albo szczątkową pojemnością. Dysk bywa też zupełnie niewidoczny albo system prosi o sformatowanie. To awaryjny tryb kontrolera: dysk wchodzi w niego, gdy przy starcie nie potrafi poprawnie wczytać swojego wewnętrznego oprogramowania lub mapy danych (spisu treści mówiącego, gdzie leży każdy plik). Najczęstsze wyzwalacze to nagły zanik prądu w trakcie zapisu, przerwana aktualizacja oprogramowania dysku oraz - po latach intensywnej pracy, np. w serwerze NAS - zużycie kości pamięci. Pliki zwykle nadal fizycznie są na miejscu.
"SATAFIRM S12" to safe mode kontrolera PS3112 po uszkodzeniu firmware/FTL. Rodzina S12 jest wspierana w PC-3000 (tryb technologiczny, loader, odbudowa translatora). Uwaga: S12 ma sprzętowy silnik AES - w konfiguracjach z aktywnym szyfrowaniem chip-off daje szyfrogram i odzysk musi iść przez żywy lub ożywiony kontroler; weryfikacja na etapie analizy.
Klient prowadzący biuro projektowe przynosi dysk Seagate BarraCuda 120 z komputera roboczego. Po zaniku prądu w budynku komputer przestał startować, a dysk zgłasza się w BIOS-ie jako "SATAFIRM S12" z pojemnością 0 MB. Na dysku kilka lat projektów i dokumentacji - część miała kopię, ale bieżące projekty z ostatnich miesięcy już nie.
Analiza nośnika potwierdza klasyczny dla rodziny Phison scenariusz: zanik prądu w trakcie zapisu rozsypał wewnętrzną mapę danych i kontroler wszedł w tryb awaryjny. Sam układ żyje, kości pamięci są sprawne. Sprawdzamy też konfigurację szyfrowania - to przesądza, że pracujemy przez kontroler, nie przez same kości.
Wprowadzamy dysk w tryb technologiczny na PC-3000, podajemy oprogramowanie pomocnicze i odbudowujemy mapę danych w pamięci stacji roboczej. Całość kopiujemy w trybie tylko-do-odczytu, potem odtwarzamy strukturę folderów i weryfikujemy z klientem, czy kluczowe projekty się otwierają.
W tym typowym scenariuszu udaje się odzyskać komplet danych, łącznie z bieżącymi projektami, których nie było w kopii. Klient dostaje pliki na nowym nośniku. Doradzamy zasilacz awaryjny UPS do stacji roboczej - dyski tej klasy są solidne, ale zanik prądu w złym momencie potrafi położyć każdy SSD.
Rodzina Phison to w naszym laboratorium dobrze przetarty szlak, a S12 obsługujemy tymi samymi metodami co jego krewniaków. Gdy kontroler żyje, wprowadzamy dysk w tryb technologiczny (specjalny tryb serwisowy producenta) na sprzęcie PC-3000, podajemy tymczasowe oprogramowanie pomocnicze zamiast uszkodzonego i odbudowujemy wewnętrzną mapę danych. Potem w trybie tylko-do-odczytu kopiujemy całą zawartość na sprawny nośnik - na oryginale niczego nie zapisujemy. Ważne zastrzeżenie przy tym konkretnym układzie: S12 potrafi szyfrować dane sprzętowo, a klucz siedzi wtedy w samym kontrolerze. W takich konfiguracjach odczyt gołych kości pamięci dałby tylko nieczytelny szyfrogram, więc chip-off traktujemy jako opcję wyłącznie dla nieszyfrowanych egzemplarzy - a domyślną drogą jest praca przez żywy lub ożywiony kontroler. Czy Twój dysk szyfruje dane, sprawdzamy na początku analizy. Przy dyskach z serwerów NAS pamiętamy też o kontekście: często pracują w macierzy RAID i odzysk obejmuje złożenie danych z kilku nośników. Analiza nośnika jest wliczona w cenę odzysku - po niej podajemy cenę i realne szanse. Nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.