Twój starszy dysk SSD nagle zgłasza się w komputerze jako "SATAFIRM S8", pokazuje 0 MB albo w ogóle zniknął z BIOS-u? To typowa awaria dysków na starszych kontrolerach Phison PS3108 i PS3105 z pierwszej fali popularnych SSD. Dobra wiadomość: w większości takich przypadków pliki nadal fizycznie są w pamięci dysku - zawiodło tylko jego wewnętrzne oprogramowanie.
PS3108-S8 i starszy PS3105-S5 to kontrolery - małe układy sterujące, mózgi dysku SSD, które decydują, gdzie zapisać Twoje pliki w kościach pamięci i jak je później odnaleźć. Produkuje je firma Phison, ten sam producent, który później zalał rynek słynnym budżetowym układem S11.
To starsza generacja: PS3105 pochodzi jeszcze z czasów złącza SATA II (wolniejszej odmiany klasycznego złącza dyskowego) i trafił m.in. do dysków Crucial V4 i Corsair Nova. PS3108-S8 to jego następca pod SATA III, montowany m.in. w Silicon Power S55 (część egzemplarzy), Smartbuy Ignition 2 oraz w modułach OEM Kingstona (np. SMSM15S3). W odróżnieniu od późniejszych, maksymalnie odchudzonych układów, S8 współpracował zwykle z własną pamięcią podręczną DRAM (dodatkową kostką, która przyspiesza pracę z wewnętrzną mapą danych dysku).
Dyski na tych kontrolerach mają dziś zwykle około dekady. Często pracują w starszych laptopach i komputerach jako dysk systemowy - i bywa, że trzymają jedyny egzemplarz wieloletniego archiwum zdjęć czy dokumentów. Wiek robi swoje: do klasycznych awarii oprogramowania dochodzi naturalne zużycie kości pamięci.
Znak rozpoznawczy rodziny Phison: zamiast normalnej nazwy i pojemności dysk nagle przedstawia się komputerowi jako "SATAFIRM S8" i pokazuje 0 MB albo szczątkową pojemność. Czasem po prostu znika z BIOS-u lub system prosi o sformatowanie. To awaryjny tryb kontrolera - dysk wchodzi w niego, gdy nie potrafi poprawnie wczytać swojego wewnętrznego oprogramowania albo mapy danych (spisu treści mówiącego, gdzie leży każdy plik). Najczęstsze przyczyny to nagły zanik prądu w trakcie zapisu oraz zużycie kości pamięci po latach pracy. Najważniejsze: w ogromnej większości takich przypadków Twoje pliki wcale nie zniknęły - dysk tylko stracił do nich drogę.
"SATAFIRM S8" to tryb serwisowy (safe mode) kontrolerów Phison S8 po uszkodzeniu firmware lub tablicy translacji (FTL) w NAND. Rodzina S5/S8 jest dobrze wspierana przez narzędzia klasy PC-3000: dostęp w trybie technologicznym, odbudowa translatora, w razie martwego kontrolera chip-off z rekonstrukcją XOR/ECC - te generacje zwykle nie szyfrują danych użytkownika.
Klient przynosi 10-letniego laptopa, który przestał startować. W środku dysk SSD Silicon Power S55 (w tym egzemplarzu na kontrolerze PS3108), a na nim archiwum zdjęć rodzinnych i dokumenty, których nie ma nigdzie indziej. Po podłączeniu dysku do innego komputera zamiast nazwy modelu pojawia się "SATAFIRM S8" i pojemność 0 MB.
Analiza nośnika potwierdza klasyczny scenariusz tej rodziny: kontroler żyje, ale nie potrafi wczytać uszkodzonej mapy danych i wszedł w tryb awaryjny. Kości pamięci są zużyte po latach pracy, ale sprawne - pliki fizycznie na miejscu. Odradzamy samodzielne wgrywanie narzędzi naprawczych z internetu, bo one odtwarzają dysk, kasując przy tym dane.
Wprowadzamy dysk w tryb technologiczny na PC-3000, omijamy uszkodzone oprogramowanie i odbudowujemy wewnętrzną mapę danych w pamięci stacji roboczej. Zawartość kopiujemy w trybie tylko-do-odczytu, najbardziej zużyte obszary czytamy wielokrotnie, wolnymi trybami. Na koniec odtwarzamy strukturę folderów i sprawdzamy, czy pliki się otwierają.
W tym typowym scenariuszu udaje się odzyskać komplet zdjęć i dokumentów. Klient dostaje dane na nowym, sprawnym nośniku wraz z radą: dysk SSD sprzed dekady na dalszą pracę się nie nadaje - archiwum powinno mieszkać na nowym nośniku plus w kopii zapasowej.
Starsze kontrolery Phison to dobrze przetarty szlak w naszym laboratorium. Gdy kontroler żyje, wprowadzamy dysk w tryb technologiczny (specjalny tryb serwisowy producenta) na sprzęcie PC-3000, omijamy uszkodzone oprogramowanie i odbudowujemy wewnętrzną mapę danych, a następnie w trybie tylko-do-odczytu kopiujemy całą zawartość na sprawny nośnik. Na oryginale niczego nie zapisujemy. Gdy sam kontroler jest martwy (np. po przepięciu), zostaje wariant rezerwowy: wylutowujemy kości pamięci i czytamy je osobno, a potem składamy dane z powrotem w całość, odwracając fabryczne wymieszanie (XOR, przeplot). Atut tej generacji: dyski te zwykle nie szyfrują danych, więc odczyt z samych kości daje czytelną zawartość - co przy nowszych nośnikach nie jest już oczywiste. Osobny front to wiek: zużyte kości czytamy wolnymi trybami, wielokrotnie, żeby wyciągnąć jak najwięcej. Każde zlecenie zaczynamy od analizy nośnika (wliczonej w cenę odzysku) - po niej podajemy cenę i realne szanse. Nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.