Twój szybki dysk SSD zniknął z komputera po uśpieniu, potrafi się nagrzewać jak żelazko albo nagle zwolnił i przestał być widoczny? To znajome objawy dysków na układzie Phison PS5016-E16 - pierwszym masowym kontrolerze nowego, szybkiego standardu PCIe 4.0. W większości takich przypadków pliki wciąż leżą całe na kościach pamięci, a zawiódł tylko układ, który miał do nich trafić.
PS5016-E16 (nazywany krótko "Phison E16") to kontroler, czyli mózg dysku SSD - niewielki układ scalony, który zarządza całym nośnikiem i decyduje, gdzie zapisać oraz skąd odczytać Twoje pliki. Sam w sobie nie przechowuje danych; te leżą na osobnych kościach pamięci, czyli małych układach do przechowywania informacji. Kontroler jest tu dyrygentem, a nie magazynem.
To pierwszy kontroler, który trafił masowo do dysków w standardzie PCIe 4.0 - czyli nowszego, dwukrotnie szybszego złącza na płycie głównej. Dyski z nim pojawiły się na rynku około 2019 roku, razem z pierwszymi płytami obsługującymi ten standard, i przez pewien czas były po prostu najszybszymi napędami, jakie dało się kupić.
Znajdziesz go między innymi w Seagate FireCuda 520, Corsair MP600, Sabrent Rocket Q4 oraz GIGABYTE AORUS Gen4. Spotkasz go też w dyskach marki Apacer. Kupowali je głównie gracze, montażyści wideo, fotografowie i firmy - ludzie, którym zależało na szybkości. Dlatego gdy taki dysk odmawia posłuszeństwa, w grę wchodzą zwykle rzeczy, na których komuś naprawdę zależy: projekty, materiały z sesji, bazy i dokumenty firmowe.
Warto znać jedną cechę tej konstrukcji: układ jest energochłonny i mocno się grzeje, dlatego producenci montowali na tych dyskach charakterystyczne, wysokie radiatory, a czasem nawet malutkie wentylatorki. To nie ozdoba - to konieczność, i to właśnie z ciepłem wiąże się sporo późniejszych problemów z tymi napędami.
Typowa historia z tym modelem wygląda tak: komputer idzie w stan uśpienia albo dysk mocno się zagrzeje przy dłuższym kopiowaniu czy graniu - i po wybudzeniu lub restarcie napędu po prostu nie ma. System go nie widzi, pokazuje zerową pojemność albo prosi o sformatowanie. Bywa też, że dysk najpierw zaczyna dziwnie zwalniać: pracuje wyraźnie wolniej niż kiedyś, przycina się przy większych plikach, a w programach diagnostycznych widać, że przeszedł na wolniejszy tryb pracy. Skąd to się bierze? Ten układ jest gorący i przy wysokiej temperaturze celowo zwalnia, żeby się chronić. To normalne zachowanie i samo w sobie nie niszczy danych. Problem zaczyna się wtedy, gdy dysk zostanie przegrzany mocniej lub gdy zasilanie zniknie w nieodpowiednim momencie - na przykład przy wchodzeniu w uśpienie albo przy nagłym wyłączeniu komputera. Dysk trzyma wtedy w robocie swój wewnętrzny spis treści, czyli mapę mówiącą, gdzie dokładnie leży każdy plik. Jeśli ten spis nie zdąży się poprawnie domknąć, przy kolejnym starcie układ nie przechodzi własnego testu poprawności i nie wpuszcza komputera do danych. Twoje pliki są wtedy fizycznie na miejscu - tylko dysk zgubił do nich drogę. Drugi znany objaw to zjazd z szybkiego trybu PCIe 4.0 na wolniejszy PCIe 3.0 albo całkowity brak wykrycia napędu przez płytę główną. Czasem winne jest samo złącze i ustawienia płyty, a czasem to pierwszy sygnał, że układowi dzieje się krzywda.
PS5016-E16 to 8-kanałowy kontroler PCIe 4.0 ×4 (28 nm), znany z wysokiego poboru mocy i agresywnego throttlingu termicznego. Typowe zgłoszenia to uszkodzenie dziennika FTL przy przejściach zasilania (wejście/wyjście z L1.2, folding SLC→TLC) oraz degradacja linku do Gen3 lub brak enumeracji na magistrali PCIe. Rodzina Phison E12/E16 stosuje sprzętowe szyfrowanie danych z kluczem powiązanym z kontrolerem, co determinuje metodę odzysku.
Do laboratorium trafia dysk Seagate FireCuda 520 z komputera do montażu wideo. Właściciel opisuje, że napęd od kilku tygodni potrafił się mocno nagrzewać i przycinać przy renderowaniu, aż pewnego dnia komputer wrócił z uśpienia i dysku po prostu nie było - płyta główna przestała go pokazywać, a system nie wystartował. Na dysku został materiał z dwóch sesji zdjęciowych i projekty montażowe, których klient nie zdążył skopiować. Zdążył już przełożyć dysk do drugiego gniazda na płycie i do przejściówki USB - bez efektu.
Analiza pokazuje, że kości pamięci są sprawne, a kontroler wprawdzie startuje, ale nie przechodzi własnego testu poprawności i dlatego nie wpuszcza komputera do danych. Obraz jest typowy dla tego modelu: dysk pracował długo w wysokiej temperaturze, a przejście w uśpienie trafiło w moment porządkowania wewnętrznego spisu treści, przez co ten się nie domknął. To awaria oprogramowania wewnętrznego i mapy danych, a nie zniszczenie pamięci - pliki wciąż tam są. Klient dostaje też jasną informację, że przy tym układzie jedyną sensowną drogą jest odzysk przez sam kontroler, bo dane na kościach są zaszyfrowane sprzętowo.
Na stacji PC-3000 SSD wprowadzamy dysk w tryb serwisowy i podajemy własny program startowy, uzyskując dostęp do zawartości bez zapisywania czegokolwiek na nośniku. Ze względu na temperaturę pracujemy przy dodatkowym chłodzeniu i czytamy zawartość partiami, żeby układ nie zaczął się bronić zwalnianiem. Odtwarzamy spis treści w pamięci stacji roboczej, a następnie przegrywamy odzyskane pliki na nowy nośnik i sprawdzamy, czy projekty i materiały wideo poprawnie się otwierają.
Udaje się odczytać zawartość dysku i wydać klientowi materiał z obu sesji oraz projekty montażowe na nowym, sprawnym nośniku. Część plików zapisywanych dokładnie w chwili awarii nie otwiera się poprawnie i klient dostaje o tym wprost informację razem z ich listą. Przy odbiorze doradzamy, żeby kolejny szybki dysk pracował z porządnym radiatorem i przewiewem, a materiał z sesji trafiał od razu na drugi nośnik.
Dyskami na PS5016-E16 zajmujemy się we własnym laboratorium na stacji PC-3000 SSD - to profesjonalny sprzęt, który potrafi rozmawiać z układem dysku znacznie głębiej niż zwykły komputer. Zaczynamy od sprawdzenia, czy sam kontroler w ogóle daje znak życia i w jakim jest stanie termicznym oraz elektrycznym. Jeśli reaguje, wprowadzamy dysk w tryb serwisowy, czyli specjalny stan diagnostyczny: zamiast pozwolić, by uruchomiło się jego zablokowane oprogramowanie wewnętrzne, podajemy własny program startowy, który ożywia układ na tyle, żeby dał się z niego odczytać. Pracujemy przy tym w trybie tylko-do-odczytu, na kontrolowanym chłodzeniu i zasilaniu, bo ten model potrafi się zagrzać nawet na stanowisku serwisowym. Następnie odtwarzamy zgubiony spis treści dysku - czasem udaje się odczytać zapasowy dziennik zachowany w pamięci, a gdy ten przepadł, składamy mapę od zera, analizując oznaczenia danych rozsiane po kościach. Jedna rzecz jest przy tym kontrolerze kluczowa i mówimy o niej wprost, bo przesądza o metodzie. Dyski z rodziny Phison E16 szyfrują dane sprzętowo, a klucz jest związany z samym kontrolerem. To znaczy, że odzysk prowadzimy wyłącznie przez ożywiony kontroler - wylutowanie kości pamięci i odczytanie ich osobno (tak zwany chip-off, czyli zdjęcie układów pamięci z płytki) da w tym przypadku wyłącznie szyfrogram, czyli nieczytelny zlepek danych bez klucza. Dlatego przy tym modelu nie obiecujemy chip-off jako drogi ratunku i nie warto szukać serwisu, który to proponuje w ciemno. Gdy kontroler jest fizycznie zniszczony (przepięcie, spalona sekcja zasilania), szanse wyraźnie spadają i mówimy o tym otwarcie już po analizie. Każde zlecenie zaczynamy od analizy nośnika - sprawdzamy realny stan dysku i dopiero wtedy podajemy cenę oraz szanse. Analizę wliczamy w cenę odzysku. Nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.