Twój starszy, szybki dysk NVMe - na przykład Kingston KC1000 albo Patriot Hellfire M2 - nagle zniknął z komputera, pokazuje 0 GB albo system przestał z niego startować? To znany scenariusz dysków na układzie Phison PS5007-E7. W większości przypadków pliki nadal fizycznie leżą w kościach pamięci - dysk tylko stracił do nich dostęp.
PS5007-E7 (w skrócie "Phison E7") to kontroler, czyli mózg dysku SSD - mały układ scalony, który zarządza całym nośnikiem: decyduje, gdzie zapisać każdy plik w kościach pamięci i jak go potem odnaleźć. To pierwszy kontroler NVMe Phisona, produkowany mniej więcej od 2016-2017 roku, na standard PCIe 3.0. W swoim czasie trafiał do dysków z wyższej półki, kupowanych przez graczy i profesjonalistów.
W naszej bazie znajdziesz go w dyskach Kingston KC1000 oraz Patriot Hellfire M2. To konstrukcja z własną pamięcią podręczną (DRAM - szybki bufor, który trzyma wewnętrzną mapę danych dysku) i zwykle z solidnymi kośćmi pamięci typu MLC, trwalszymi niż te w dzisiejszych budżetowych dyskach. Dlatego te napędy często pracowały latami jako dysk systemowy albo roboczy - i gdy w końcu padają, znika z nimi wieloletnie archiwum: projekty, zdjęcia, dokumenty firmowe.
Typowa awaria wygląda tak: komputer przestaje widzieć dysk - w ogóle albo pokazuje go z pojemnością 0 GB czy pod dziwną, fabryczną nazwą. Często dzieje się to po nagłym wyłączeniu prądu albo po prostu pewnego dnia, po kilku latach pracy. Przyczyna zwykle nie leży w samych plikach. Każdy dysk SSD prowadzi wewnętrzną mapę danych - spis, który mówi kontrolerowi, gdzie fizycznie leży każdy plik. Gdy ta mapa albo wewnętrzne oprogramowanie dysku się uszkodzi (zanik zasilania w trakcie zapisu, zużycie po latach), kontroler nie przechodzi swojego testu przy starcie i wchodzi w tryb awaryjny: blokuje dostęp do całej zawartości, choć dane wciąż fizycznie są w kościach pamięci.
PS5007-E7 to czterordzeniowy kontroler NVMe PCIe 3.0 ×4 z DRAM, projektowany pod NAND MLC. Typowa awaria: uszkodzenie modułów firmware lub tablicy translacji (FTL - mapy logiczno-fizycznej) po utracie zasilania; kontroler wchodzi w tryb awaryjny (ROM mode) i nie wystawia pojemności. Rodzina Phison jest dobrze wspierana przez PC-3000 SSD w trybie technologicznym - odzysk idzie przez żywy kontroler, z podaniem własnego loadera, bez zapisu na nośniku.
Do laboratorium trafia dysk Kingston KC1000 z komputera stacjonarnego architekta. Dysk pracował od kilku lat jako nośnik roboczy z projektami. Po burzy i krótkim zaniku prądu komputer przestał go widzieć - w systemie i w BIOS-ie dysk nie istnieje. Klient próbował przełożyć go do innego komputera, bez efektu. Na dysku bieżące projekty, których nie było jeszcze w kopii zapasowej.
Analiza nośnika pokazuje typowy dla rodziny Phison obraz: elektronika i kości pamięci sprawne, ale kontroler nie przechodzi swojego testu przy starcie, bo zanik prądu w trakcie zapisu rozsypał wewnętrzną mapę danych. Dysk wchodzi w tryb awaryjny i nie zgłasza się komputerowi. To awaria oprogramowania wewnętrznego, nie fizyczne zniszczenie pamięci - rokowania dobre.
Wprowadzamy dysk w tryb serwisowy na stacji PC-3000 i podajemy własny program startowy, który ożywia kontroler bez uruchamiania uszkodzonego oprogramowania. Odtwarzamy mapę danych w pamięci stacji roboczej, a następnie kopiujemy zawartość dysku w trybie tylko-do-odczytu i sprawdzamy, czy pliki projektowe otwierają się poprawnie.
W tym typowym scenariuszu udaje się odzyskać komplet projektów i dokumentów. Klient dostaje dane na nowym, sprawnym nośniku. Doradzamy zasilacz awaryjny UPS - to właśnie zaniki prądu w złym momencie kładą najwięcej dysków SSD, niezależnie od ich klasy.
Dyski na Phison E7 obsługujemy we własnym laboratorium na stacji PC-3000 - profesjonalnym sprzęcie, który potrafi rozmawiać z kontrolerem dysku głębiej niż zwykły komputer. Rodzina Phison jest dobrze poznana, więc mamy do niej sprawdzone procedury. Najpierw wprowadzamy dysk w tryb serwisowy: zamiast pozwalać, by startowało jego uszkodzone oprogramowanie wewnętrzne, podajemy własny program startowy, który ożywia układ na tyle, by dał się bezpiecznie odczytać. Potem odtwarzamy wewnętrzną mapę danych - spis mówiący, gdzie leży każdy plik - i dopiero z nią wyciągamy pliki na nowy nośnik. Cały proces jest tylko-do-odczytu: na Twoim dysku niczego nie zapisujemy. Jeśli konkretny egzemplarz ma włączone szyfrowanie sprzętowe, odzysk musi iść przez ożywiony kontroler, a nie przez same kości pamięci - to sprawdzamy na początku analizy. Analiza nośnika jest wliczona w cenę odzysku, a po niej podajemy realne szanse i konkretną cenę. Nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.