Twój pendrive albo mały dysk zewnętrzny nagle prosi o sformatowanie, pokazuje 0 MB albo zgłasza się w komputerze pod dziwną nazwą w stylu "PS2251-17"? To typowe objawy awarii kontrolera USB - układu, który steruje nośnikiem od środka. W większości takich przypadków pliki nadal fizycznie są w pamięci - trzeba je tylko wydobyć sprzętem laboratoryjnym.
Pendrive'y i szybkie dyski zewnętrzne USB to od środka bardzo zwarta konstrukcja: kości pamięci plus jeden mały układ sterujący (kontroler), który rozmawia z komputerem bezpośrednio przez USB - bez pośrednictwa klasycznego dysku w środku. Ten układ to mózg nośnika: decyduje, gdzie zapisać Twoje pliki i jak je później odnaleźć.
Najczęściej spotykane rodziny takich kontrolerów to: Phison PS2251 (m.in. dyski zewnętrzne Crucial X6, MSI DATAMAG, Silicon Power MS60 oraz niezliczone pendrive'y różnych marek), Silicon Motion SM2320G (szybkie dyski zewnętrzne: Kingston XS2000, Kingston DataTraveler Max, Crucial X10, Transcend ESD310, ADATA EU800), Silicon Motion SM3282P (m.in. HP P500) oraz Initio INIC-6081 (m.in. KingSpec P3). Na obudowie tego nie widać - marka nośnika nic nie mówi o tym, co siedzi w środku, a ten sam model bywa produkowany w kilku wersjach.
To nośniki, które ludzie traktują jak kieszeń: jedyna kopia prezentacji, zdjęcia z wakacji przenoszone między komputerami, backup "na szybko". Do tego pracują w najtrudniejszych warunkach - wyciągane w trakcie zapisu, narażone na przepięcia z portów USB i uszkodzenia samego złącza. Dlatego awarie kontrolerów USB to nasz laboratoryjny chleb powszedni.
Charakterystyczny objaw: komputer zamiast nazwy nośnika (np. "Kingston XS2000") pokazuje surową nazwę samego układu - "PS2251-17", "USB DISK" czy podobną - a pojemność wynosi 0 MB. Albo nośnik niby się pojawia, ale system od razu prosi o sformatowanie. To znak, że kontroler stracił dostęp do swojej wewnętrznej mapy danych (spisu treści mówiącego, gdzie leży każdy plik) i przełączył się w tryb awaryjny. Najczęstsze przyczyny to wyciągnięcie nośnika w trakcie zapisu, zanik prądu, przepięcie z portu USB albo zwykłe zużycie kości pamięci. Osobna grupa to uszkodzenia mechaniczne: wyłamane złącze USB, pęknięta płytka po upadku, zalanie. W obu scenariuszach pliki zwykle nadal fizycznie siedzą w kościach pamięci - nośnik tylko nie potrafi ich pokazać.
Tryb awaryjny (boot ROM) kontrolera po uszkodzeniu translatora lub obszaru systemowego NAND - urządzenie enumeruje się po VID/PID układu zamiast produktu. Odzysk: tryb technologiczny na żywym kontrolerze albo chip-off / odczyt monolitu z rekonstrukcją XOR, ECC i przeplotu w PC-3000 Flash. Nowe jednoukładowe kontrolery natywne USB (SM2320G i pokrewne) często szyfrują dane sprzętowo - wtedy tylko przez ożywiony układ.
Klientka przynosi szybki dysk zewnętrzny USB, na którym miała jedyną kopię materiałów do rozliczenia rocznego firmy i zdjęcia z rodzinnych uroczystości. Dysk został wyciągnięty z laptopa w pośpiechu, prawdopodobnie w trakcie zapisu. Od tamtej pory komputer widzi urządzenie pod dziwną nazwą układu, pokazuje 0 MB i proponuje formatowanie.
Analiza pokazuje, że kontroler przeszedł w tryb awaryjny po uszkodzeniu wewnętrznej mapy danych - klasyczny skutek przerwanego zapisu. Sam układ żyje, kości pamięci reagują. Sprawdzamy też, czy ten model szyfruje dane sprzętowo, bo to przesądza o metodzie: tu kluczem będzie praca na żywym kontrolerze.
Łączymy się z kontrolerem w trybie technologicznym na sprzęcie laboratoryjnym i pod naszą kontrolą odczytujemy zawartość kości pamięci z pominięciem uszkodzonej mapy. Następnie odtwarzamy strukturę folderów i weryfikujemy, czy pliki się otwierają. Na oryginale niczego nie zapisujemy.
Udaje się odzyskać komplet dokumentów księgowych i zdjęcia. Dane wydajemy na nowym nośniku. Doradzamy zasadę, która oszczędziłaby całych nerwów: nośnik przenośny to kurier, nie sejf - wszystko, co ważne, powinno równolegle leżeć na drugim nośniku albo w chmurze.
Droga odzysku zależy od tego, co dokładnie zawiodło - i to ustalamy podczas analizy. Gdy kontroler żyje, a zawiodło jego oprogramowanie, łączymy się z układem w trybie technologicznym (specjalnym trybie serwisowym producenta) i zmuszamy go, żeby sam odczytał zawartość kości z pominięciem uszkodzonej mapy danych. Gdy kontroler jest martwy albo płytka zniszczona, wylutowujemy kości pamięci i czytamy je bezpośrednio w czytniku laboratoryjnym, a przy nośnikach monolitycznych (gdzie pamięć i kontroler są zatopione w jednym kawałku) dolutowujemy się cienkimi przewodami do punktów serwisowych na płytce. Surowy odczyt z kości to dopiero połowa pracy: dane są w nich fabrycznie wymieszane (XOR, przeplot, korekcja błędów), więc w PC-3000 Flash składamy je z powrotem w całość i odtwarzamy strukturę folderów. Ważne zastrzeżenie: część nowszych, szybkich dysków zewnętrznych na jednoukładowych kontrolerach szyfruje dane sprzętowo - klucz siedzi w samym układzie i gołe kości dają wtedy tylko nieczytelny szyfrogram. W takich przypadkach odzysk musi iść przez ożywiony kontroler i sprawdzamy to na początku analizy. Uszkodzenia czysto mechaniczne, jak wyłamane złącze USB, to z kolei najprostsze scenariusze - zwykle wystarczy odtworzyć połączenie i bezpiecznie zgrać całość. Analiza nośnika jest wliczona w cenę odzysku, a zasada jest jedna: nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.