Twój dysk WD Blue albo SanDisk nagle zniknął z komputera, zawiesza system przy starcie albo pokazuje 0 MB? Wiele z tych dysków pracuje na kontrolerze Marvell 88SS1074 - układzie, którego zwykłe programy do odzysku w ogóle nie rozumieją. W naszym laboratorium w Gdańsku pracujemy z takimi dyskami na sprzęcie serwisowym i w większości typowych awarii pliki da się uratować.
88SS1074 to kontroler - mały układ sterujący, mózg dysku SSD, który decyduje, gdzie zapisać Twoje pliki w kościach pamięci i jak je później odnaleźć. Zaprojektowała go firma Marvell, jeden z największych producentów takich układów na świecie. To konstrukcja z okolic 2015-2016 roku do dysków SATA (klasycznych 2,5 cala montowanych w laptopach i komputerach stacjonarnych), z własną pamięcią podręczną DRAM (osobną kostką, która trzyma "spis treści" dysku, dzięki czemu pracuje on stabilniej niż najtańsze modele bez niej) i nowoczesną jak na tamte czasy korekcją błędów LDPC (mechanizmem, który naprawia w locie drobne przekłamania odczytu ze starzejących się kości pamięci).
Znajdziesz go przede wszystkim w dyskach z rodziny Western Digital i SanDisk (to od lat jedna firma): WD Blue pierwszej generacji, SanDisk Ultra II oraz części wersji SanDisk SSD Plus. To dyski ze średniej półki - kupowane jako solidny, markowy wybór do laptopa czy komputera, często jako dysk systemowy z całym cyfrowym życiem właściciela.
Jest jedna rzecz, która odróżnia kontrolery Marvella od popularnych układów Phison czy Silicon Motion: Marvell dostarcza producentom dysków sam układ, a oprogramowanie wewnętrzne każda marka pisze po swojemu. W praktyce oznacza to, że dwa różne dyski na tym samym kontrolerze potrafią zachowywać się w trybie serwisowym zupełnie inaczej, a wsparcie standardowych narzędzi do odzysku jest dla tej rodziny częściowe. To nie przekreśla odzysku - ale przesuwa go z kategorii "rutyna" do kategorii "praca laboratoryjna".
Najczęstszy scenariusz wygląda tak: dysk działał latami bez zarzutu, aż pewnego dnia - często po zaniku prądu, zawieszeniu komputera albo po prostu z wieku - przestaje być widoczny, pokazuje 0 MB albo zawiesza system przy każdej próbie odczytu. Przyczyną jest zwykle uszkodzenie wewnętrznej mapy danych dysku (spisu, który mówi kontrolerowi, gdzie fizycznie leży każdy plik) albo obszaru systemowego, z którego kontroler wczytuje swoje oprogramowanie przy starcie. Gdy ten start się nie udaje, dysk blokuje dostęp do całej zawartości i udaje pusty lub zepsuty. Druga grupa przypadków to naturalne zużycie: te dyski mają dziś po kilka-kilkanaście lat i ich kości pamięci stopniowo gubią ładunek. Objawia się to coraz wolniejszym odczytem, zacinającym się kopiowaniem, a w końcu błędami, których korekcja nie nadąża naprawiać. W obu scenariuszach pliki najczęściej wciąż fizycznie są w kościach pamięci - dysk tylko nie potrafi ich pokazać.
88SS1074 to 4-kanałowy kontroler SATA z DRAM i korekcją LDPC, pracujący z TLC. Firmware jest autorski per producent (WD/SanDisk), więc wsparcie narzędzi serwisowych dla trybu technologicznego jest częściowe i zależne od konkretnej implementacji. Typowe awarie: uszkodzenie translatora (FTL) lub obszaru systemowego po utracie zasilania oraz degradacja NAND. Przy martwym kontrolerze możliwy chip-off z rekonstrukcją XOR/ECC, o ile dana konfiguracja nie szyfruje danych - to weryfikujemy na początku analizy.
Klient przynosi laptopa z dyskiem WD Blue pierwszej generacji, który służył mu wiele lat jako dysk systemowy. Komputer przestał startować - wisiał na logo, a po podłączeniu dysku przez przejściówkę USB do innego komputera system proponował sformatowanie. Na dysku wieloletnie archiwum zdjęć i dokumentów, bez kopii zapasowej. Serwis komputerowy, do którego klient trafił najpierw, uruchomił program do odzysku, który po kilku godzinach skanowania nie znalazł nic sensownego.
Analiza nośnika pokazuje, że kontroler odpowiada, ale nie potrafi poprawnie wczytać swojej wewnętrznej mapy danych - klasyczny skutek uszkodzenia obszaru systemowego, najpewniej po nagłym wyłączeniu. Kości pamięci reagują poprawnie, choć widać na nich ślady wieloletniej pracy. Programy do odzysku nie miały tu czego szukać: bez odtworzonej mapy dysk pokazuje systemowi bezsensowną zawartość.
Łączymy się z kontrolerem w trybie serwisowym na sprzęcie laboratoryjnym, omijamy uszkodzony fragment oprogramowania i odtwarzamy mapę danych w pamięci roboczej stacji - bez zapisu na oryginale. Następnie kopiujemy całą zawartość partiami na nasz nośnik, zaczynając od folderów wskazanych przez klienta jako najważniejsze, i sprawdzamy, czy pliki się otwierają.
Udaje się odzyskać zdecydowaną większość danych, w tym komplet zdjęć rodzinnych i dokumentów. Pojedyncze pliki z najbardziej zużytych obszarów wymagały wielokrotnych odczytów, o czym klient dostał jasną informację ze spisem. Dane trafiają na nowy, sprawny nośnik - a klient na przyszłość dostaje prostą radę: kopia zapasowa ważnych plików na drugim nośniku albo w chmurze.
Pracę zaczynamy od analizy nośnika w trybie tylko-do-odczytu - bez zapisywania czegokolwiek na oryginale. Najpierw sprawdzamy, czy kontroler (mózg dysku) w ogóle odpowiada. Gdy żyje, łączymy się z nim w trybie serwisowym na sprzęcie klasy PC-3000 i omijamy uszkodzone fragmenty jego oprogramowania, odtwarzając wewnętrzną mapę danych w pamięci roboczej naszej stacji. Ponieważ oprogramowanie dysków na kontrolerach Marvella każdy producent pisze po swojemu, dobór właściwej ścieżki wymaga doświadczenia z konkretną rodziną - to praca, której zwykły serwis komputerowy ani programy do odzysku nie wykonają. Gdy kontroler jest martwy (np. po przepięciu), rozważamy odczyt bezpośrednio z wylutowanych kości pamięci (chip-off) i złożenie danych z powrotem w całość z odwróceniem fabrycznego wymieszania (XOR, przeplot, korekcja błędów). Ważne zastrzeżenie: część konfiguracji na tym kontrolerze obsługuje szyfrowanie sprzętowe - jeśli jest aktywne w Twoim egzemplarzu, gołe kości dają tylko nieczytelny szyfrogram i odzysk musi iść przez ożywiony układ. Czy tak jest, sprawdzamy na początku analizy i mówimy wprost, na czym stoimy. Analiza nośnika jest wliczona w cenę odzysku, a zasada jest jedna: nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.