Twój starszy dysk SSD - Intel 520, Kingston V300 albo inny z epoki pierwszych popularnych SSD - nagle zniknął z komputera albo zawiesza się przy każdej próbie odczytu? Dyski na kontrolerze SandForce SF-2281 to szczególny przypadek: wszystko, co na nich leży, jest fabrycznie zaszyfrowane i skompresowane przez sam kontroler. Dlatego odzysk musi iść przez ożywiony układ - i dokładnie tak pracujemy w laboratorium.
SF-2281 to kontroler dysku SSD - mózg dysku, mały układ sterujący, który decyduje, gdzie zapisać Twoje pliki w kościach pamięci i jak je później odnaleźć. Zaprojektowała go firma SandForce (przejęta później przez LSI), a około 2011-2013 roku był to jeden z najpopularniejszych układów na rynku - trafił do ogromnej liczby dysków SATA pierwszej fali popularności SSD.
Znajdziesz go m.in. w Intel 520, Kingston V300, a także w znanych w tamtych czasach seriach OCZ Vertex 3 i Agility 3 czy Corsair Force. Wiele z tych dysków do dziś pracuje w starszych komputerach i leży w szufladach jako jedyny nośnik dawnego archiwum.
SF-2281 był konstrukcją nietypową i to jego nietypowość decyduje dziś o drodze odzysku. Po pierwsze, kontroler w locie kompresuje dane (technika DuraWrite) - dzięki temu dysk mniej zapisywał i szybciej działał. Po drugie, wszystko, co trafia na kości pamięci, jest zawsze szyfrowane sprzętowo - nawet jeśli nigdy nie ustawiałeś żadnego hasła, a klucz zna wyłącznie sam kontroler. Po trzecie, układ pracuje bez osobnej pamięci podręcznej DRAM. Efekt: dane leżą w kościach w postaci zaszyfrowanego i skompresowanego zlepka, którego nie da się odczytać z pominięciem kontrolera.
Dyski na SF-2281 psują się zwykle na jeden z dwóch sposobów. Pierwszy: po zaniku prądu albo po latach pracy kontroler nie potrafi poprawnie wystartować swojego oprogramowania - dysk wpada w trwały stan zajętości, w którym niby jest podłączony, ale nie odpowiada na żadne polecenia, zawiesza komputer przy starcie albo w ogóle znika z BIOS-u. Ta rodzina kontrolerów była znana z kapryśnego oprogramowania i takie zacięcia zdarzały się jej częściej niż konkurencji. Drugi: dysk przechodzi w tryb awaryjny i zgłasza się z okrojoną pojemnością albo obcą nazwą, blokując dostęp do danych. W obu przypadkach pliki zwykle nadal fizycznie leżą w kościach pamięci - tyle że w postaci zaszyfrowanej i skompresowanej. Bez ożywienia samego kontrolera nikt ich stamtąd nie odczyta, dlatego te dyski wymagają pracy laboratoryjnej, a nie programów do odzysku.
Rodzina SF-2xxx stosuje DuraWrite (kompresja w locie) i stałe szyfrowanie AES na NAND - chip-off daje skompresowany szyfrogram bez wartości. Typowe awarie: panic lock / trwały stan BSY po uszkodzeniu firmware lub obszaru systemowego. Odzysk przez tryb technologiczny na żywym kontrolerze i zrzut przestrzeni użytkownika, którą układ sam deszyfruje i dekompresuje.
Klient przynosi dysk Intel 520 wyjęty ze starego komputera firmowego, który służył ponad dekadę. Komputer przestał startować - wisiał na logo producenta. Po podłączeniu dysku do innej maszyny system zawieszał się przy wykrywaniu nośnika. Na dysku archiwum dokumentów firmowych z wielu lat, bez kopii zapasowej. Serwis komputerowy, do którego klient trafił najpierw, odesłał go z niczym - ich programy nie widziały dysku wcale.
Analiza nośnika pokazuje klasyczny dla rodziny SandForce trwały stan zajętości: kontroler startuje, ale zacina się na uszkodzonym fragmencie swojego oprogramowania i przestaje odpowiadać. Kości pamięci reagują poprawnie. Potwierdzamy też to, co przy tych dyskach pewne: zawartość kości jest zaszyfrowana i skompresowana, więc jedyna droga prowadzi przez ożywiony kontroler.
Łączymy się z kontrolerem w trybie technologicznym na sprzęcie laboratoryjnym, omijamy uszkodzony fragment oprogramowania i stabilizujemy pracę układu. Następnie pod naszą kontrolą zrzucamy przestrzeń użytkownika - kontroler sam odszyfrowuje i rozpakowuje dane po drodze. Wszystko w trybie tylko-do-odczytu, bez zapisu na oryginale.
Udaje się odzyskać archiwum dokumentów w komplecie. Dane trafiają na nowy, sprawny nośnik. Klientowi doradzamy, żeby pozostałe stare dyski SSD z tamtej epoki przegrał na nowe nośniki, zanim same podejmą decyzję - kilkunastoletni budżetowy SSD to nośnik na wykończeniu, nie sejf.
Przy dyskach na SF-2281 kluczowa jest jedna rzecz: dane na kościach pamięci są zawsze zaszyfrowane i skompresowane przez sam kontroler. Wylutowanie kości i czytanie ich osobno (chip-off) nie ma tu sensu - dostalibyśmy tylko bezwartościowy szyfrogram, bo klucz siedzi w samym układzie. Jedyna realna droga prowadzi przez żywy lub ożywiony kontroler tego konkretnego egzemplarza. W laboratorium łączymy się z dyskiem w trybie technologicznym (specjalnym trybie serwisowym) na sprzęcie klasy PC-3000, stabilizujemy pracę kontrolera z pominięciem uszkodzonych fragmentów jego oprogramowania i pod naszą kontrolą zrzucamy przestrzeń użytkownika - kontroler sam po drodze odszyfrowuje i rozpakowuje dane. Cała praca odbywa się w trybie tylko-do-odczytu, bez zapisywania czegokolwiek na oryginale. Uczciwie: to jedna z trudniejszych rodzin kontrolerów i powodzenie zależy od tego, w jakim stanie jest sam układ i jego obszar systemowy. Gdy kontroler daje się ożywić, szanse są realne; gdy jest fizycznie zniszczony, klucz szyfrujący przepada razem z nim. Dlatego każde zlecenie zaczynamy od analizy nośnika (wliczonej w cenę odzysku) i dopiero po niej podajemy cenę oraz realne szanse. Nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.