Twój Samsung 870 EVO nagle zniknął z komputera, pokazuje 0 MB albo z tygodnia na tydzień sypie coraz większą liczbą błędów odczytu? To znane scenariusze awarii dysków na kontrolerze Samsung MKX. Ważna informacja na start: te dyski szyfrują swoją zawartość sprzętowo, więc odzysk musi iść przez ożywiony układ sterujący dysku - dlatego trafiają do laboratorium, a nie do zwykłego serwisu.
Samsung MKX to kontroler - mały układ sterujący, mózg dysku SSD, który decyduje, gdzie zapisać Twoje pliki w kościach pamięci i jak je później odnaleźć. Samsung projektuje takie układy sam, nie kupuje ich od Phisona ani Silicon Motion, a MKX to następca kontrolera MJX znanego z serii 860. Montowany jest przede wszystkim w Samsung 870 EVO (od 2021 roku, jeden z najpopularniejszych dysków SATA ostatnich lat), spotykany też w pokrewnych modelach tej generacji.
870 EVO kupowano właśnie dlatego, że Samsung ma opinię pewniaka - jako dysk do laptopa, komputera roboczego, na archiwum. W praktyce oznacza to, że gdy taki dysk pada, prawie zawsze zawiera dane, których nikt nie spodziewał się stracić: dokumenty firmowe, projekty, wieloletnie zdjęcia.
Dwie cechy tej rodziny decydują o drodze odzysku. Po pierwsze, szyfrowanie sprzętowe włączone fabrycznie: dane leżą w kościach pamięci zaszyfrowane zawsze, nawet jeśli nigdy nie ustawiałeś żadnego hasła, a klucz siedzi w samym kontrolerze. Po drugie, to konstrukcja zamknięta - Samsung nie udostępnia dokumentacji, więc praca z tymi dyskami wymaga specjalistycznego sprzętu i trybu serwisowego, a nie uniwersalnych programów. Warto też wiedzieć, że część wcześniejszych partii 870 EVO zyskała złą sławę przez lawinowo przyrastające uszkodzone bloki pamięci - takie egzemplarze regularnie trafiają do laboratoriów odzysku danych.
Dyski 870 EVO psują się zwykle na jeden z dwóch sposobów. Pierwszy, charakterystyczny dla części wcześniejszych partii: dysk zaczyna sypać błędami odczytu - najpierw pojedyncze pliki nie chcą się skopiować, programy diagnostyczne pokazują rosnącą liczbę uszkodzonych bloków (tzw. bad bloków, czyli fragmentów pamięci, których dysk nie potrafi już poprawnie odczytać), system coraz częściej się zacina. To proces postępujący: im dłużej dysk pracuje, tym więcej obszarów przepada. Drugi sposób: klasyczna awaria wewnętrznego oprogramowania - po zaniku prądu albo bez ostrzeżenia dysk znika z komputera, pokazuje 0 MB albo zgłasza się pod fabryczną nazwą zamiast swojej. W obu przypadkach pliki zwykle nadal fizycznie leżą w kościach pamięci - tyle że w postaci zaszyfrowanej. Bez sprawnego kontrolera, który jako jedyny zna klucz, nikt ich stamtąd nie odczyta. Dlatego przy tym dysku nie działa żadna ścieżka na skróty.
MKX to wielordzeniowy kontroler SATA z DRAM i fabrycznym szyfrowaniem AES na NAND (klucz w kontrolerze) - chip-off zwraca szyfrogram bez wartości. Część wczesnych serii produkcyjnych 870 EVO wykazuje przyspieszoną degradację 128-warstwowego V-NAND (lawinowy przyrost reallocated/uncorrectable), co wymaga szybkiego klonowania przez ożywiony kontroler z wielokrotnymi odczytami słabych obszarów. Typowe awarie firmware: niespójny translator po utracie zasilania, uszkodzone moduły systemowe. Praca wyłącznie w trybie technologicznym na żywym układzie.
Do laboratorium trafia Samsung 870 EVO 1 TB z komputera roboczego grafika. Historia typowa: od kilku tygodni pojedyncze pliki nie chciały się otwierać, potem system zaczął się zacinać, a program diagnostyczny pokazał gwałtownie rosnącą liczbę uszkodzonych bloków. Klient próbował zgrać dane samodzielnie - kopiowanie zawieszało się po kilku minutach, a z każdą próbą szło gorzej. Na dysku projekty klientów z dwóch lat i prywatne archiwum zdjęć.
Analiza nośnika potwierdza scenariusz znany z części wcześniejszych partii tej serii: kontroler żyje i odpowiada, ale kości pamięci degradują się lawinowo - liczba nieodczytywalnych obszarów rośnie z każdym włączeniem. Potwierdzamy też fabryczne szyfrowanie sprzętowe, więc jedyna droga prowadzi przez sam kontroler. Kluczowa decyzja: przerwać wszelkie próby domowe i klonować natychmiast, zanim degradacja zabierze kolejne obszary.
Wprowadzamy dysk w tryb serwisowy i klonujemy zawartość przez ożywiony kontroler w przemyślanej kolejności: najpierw katalogi z projektami i zdjęciami wskazane przez klienta, potem reszta. Słabe obszary czytamy wielokrotnie, wolnymi trybami, na końcu, żeby nie tracić czasu, gdy dysk jest w najlepszej formie. Wszystko w trybie tylko-do-odczytu, bez zapisu na oryginale.
Udaje się odzyskać zdecydowaną większość danych, w tym komplet bieżących projektów i zdjęć. Część plików z najbardziej zdegradowanych obszarów była uszkodzona - klient dostał jasny spis. Dane wydajemy na nowym nośniku z jedną radą: gdy dysk zaczyna sypać błędami odczytu, każdy kolejny dzień zwłoki kosztuje realne pliki - to awaria, która sama się nie zatrzyma.
Najważniejsze trzeba powiedzieć wprost: Samsung 870 EVO szyfruje dane sprzętowo, fabrycznie, a klucz siedzi w samym kontrolerze. Wylutowanie kości pamięci i odczytanie ich osobno (chip-off) zwraca przy tych dyskach tylko nieczytelny szyfrogram - ta ścieżka nie istnieje i nie warto wierzyć nikomu, kto ją obiecuje. Jedyna realna droga prowadzi przez żywy lub ożywiony kontroler tego konkretnego egzemplarza. W naszym laboratorium w Gdańsku łączymy się z dyskiem w trybie serwisowym na sprzęcie klasy PC-3000 i doprowadzamy kontroler do stanu, w którym sam odczytuje i po drodze odszyfrowuje swoją zawartość - z pominięciem uszkodzonych fragmentów oprogramowania. Przy egzemplarzach z lawinowo przyrastającymi uszkodzonymi blokami liczy się czas i technika: klonujemy dane możliwie szybko, w przemyślanej kolejności (najpierw to, co dla Ciebie najważniejsze), a słabe obszary czytamy wielokrotnie, wolnymi trybami. Cała praca odbywa się w trybie tylko-do-odczytu, bez zapisywania czegokolwiek na oryginale - i nigdy nie wgrywamy dyskowi fabrycznego oprogramowania, bo przy tej rodzinie potrafi to przekreślić odzysk. Szanse zależą od dwóch rzeczy: czy kontroler żyje i jak daleko zaszła degradacja kości pamięci. Gdy układ reaguje, zwykle jest o co walczyć; gdy jest fizycznie zniszczony, klucz szyfrujący ginie razem z nim i mówimy o tym otwarcie. Każde zlecenie zaczynamy od analizy nośnika (wliczonej w cenę odzysku) - po niej podajemy cenę i realne szanse. Nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.