Twój Samsung 980 PRO albo fabryczny dysk PM9A1 z laptopa nagle zniknął z komputera, pokazuje 0 GB, przeszedł w tryb tylko-do-odczytu albo program diagnostyczny z dnia na dzień pokazał krytyczny stan dysku? To znane scenariusze awarii dysków na kontrolerze Samsung Elpis. Ważna informacja na start: te dyski szyfrują swoją zawartość sprzętowo, więc odzysk musi iść przez ożywiony układ sterujący dysku - dlatego trafiają do laboratorium, a nie do zwykłego serwisu.
Elpis to kontroler - mały układ sterujący, mózg dysku SSD, który decyduje, gdzie zapisać Twoje pliki w kościach pamięci i jak je później odnaleźć. Samsung projektuje takie układy sam, a Elpis to jego pierwszy kontroler dla szybkiego standardu PCIe 4.0, wprowadzony w 2020 roku jako następca kontrolera Phoenix z serii 970.
Znajdziesz go przede wszystkim w Samsung 980 PRO - jednym z najpopularniejszych szybkich dysków NVMe ostatnich lat, kupowanym do mocnych komputerów do gier i pracy - oraz w wersji OEM Samsung PM9A1, montowanej fabrycznie w wielu laptopach z tamtego okresu. To dyski z najwyższej półki, wybierane świadomie, często jako dysk systemowy z całym cyfrowym życiem właściciela: projektami, biblioteką zdjęć, dokumentami firmowymi.
Dwie cechy tej rodziny decydują o drodze odzysku. Po pierwsze, szyfrowanie sprzętowe włączone fabrycznie: dane leżą w kościach pamięci zaszyfrowane zawsze, nawet jeśli nigdy nie ustawiałeś żadnego hasła, a klucz siedzi w samym kontrolerze. Po drugie, to konstrukcja zamknięta, do której Samsung nie udostępnia dokumentacji - praca z nią wymaga specjalistycznego sprzętu i trybu serwisowego. Warto też wiedzieć o głośnej sprawie tej serii: część egzemplarzy 980 PRO na wczesnym oprogramowaniu miała fabryczny błąd, przez który dysk potrafił w krótkim czasie zużyć rezerwowe bloki pamięci i przejść w tryb tylko-do-odczytu albo całkiem paść. Samsung wydał poprawkę, ale dyski, które zdążyły się uszkodzić przed aktualizacją, regularnie trafiają do laboratoriów odzysku danych.
Ta rodzina psuje się zwykle na jeden z dwóch sposobów. Pierwszy, charakterystyczny dla części 980 PRO na wczesnym oprogramowaniu: dysk w krótkim czasie zużywa swoje rezerwowe bloki pamięci, programy diagnostyczne pokazują nagły spadek kondycji (czasem z dnia na dzień do stanu krytycznego), system zaczyna się zacinać, a dysk przechodzi w tryb tylko-do-odczytu albo przestaje odpowiadać. Drugi sposób to klasyczna awaria wewnętrznego oprogramowania: po zaniku prądu, zawieszeniu komputera albo bez ostrzeżenia dysk znika z komputera, pokazuje 0 GB albo zgłasza się pod fabryczną nazwą zamiast swojej - w laptopie kończy się to komunikatem o braku dysku startowego. W obu przypadkach pliki zwykle nadal fizycznie leżą w kościach pamięci - tyle że w postaci zaszyfrowanej. Bez sprawnego kontrolera, który jako jedyny zna klucz, nikt ich stamtąd nie odczyta. Dlatego przy tym dysku nie działa żadna ścieżka na skróty.
Elpis (S4LV003) to kontroler NVMe PCIe 4.0 x4 z DRAM i fabrycznym szyfrowaniem AES na NAND (klucz w kontrolerze) - chip-off zwraca szyfrogram. Znany błąd wczesnego firmware 980 PRO (naprawiony aktualizacją 5B2QGXA7) prowadził do lawinowego zużycia rezerwy bloków i przejścia w read-only lub śmierci dysku. Pozostałe typowe awarie: niespójny translator po utracie zasilania, uszkodzone moduły firmware. Odzysk wyłącznie w trybie technologicznym przez żywy lub ożywiony kontroler; wsparcie narzędziowe dla tej generacji jest ograniczone, każdy przypadek oceniamy indywidualnie.
Do laboratorium trafia Samsung 980 PRO 2 TB z komputera do montażu wideo. Klient opisuje: jeszcze tydzień wcześniej program diagnostyczny pokazywał dobry stan dysku, po czym w kilka dni kondycja spadła do zera, system zaczął się zacinać, a w końcu dysk przeszedł w tryb tylko-do-odczytu i po kolejnym restarcie przestał być widoczny. Na dysku projekty dla klientów i rodzinne archiwum - kopia zapasowa obejmowała tylko część materiału. Aktualizacji oprogramowania dysku klient nigdy nie robił.
Rozpoznajemy scenariusz znany z wczesnych egzemplarzy tej serii: dysk na starym oprogramowaniu w krótkim czasie zużył rezerwowe bloki pamięci, a przy kolejnym starcie jego wewnętrzne oprogramowanie nie było już w stanie poprawnie wystartować. Kontroler na szczęście reaguje na stanowisku diagnostycznym. Potwierdzamy fabryczne szyfrowanie sprzętowe - jedyna droga prowadzi przez sam układ, więc pracujemy w jego trybie serwisowym.
Wprowadzamy dysk w tryb serwisowy i stabilizujemy pracę kontrolera na tyle, żeby sam odczytywał i odszyfrowywał zawartość kości pamięci. Klonujemy dane partiami, w kolejności ustalonej z klientem: najpierw bieżące projekty, potem archiwum. Najbardziej zużyte obszary czytamy wielokrotnie, wolnymi trybami, na końcu. Wszystko w trybie tylko-do-odczytu, bez zapisu na oryginale.
W tym typowym scenariuszu udaje się odzyskać zdecydowaną większość danych, w tym komplet bieżących projektów. Pojedyncze pliki z najbardziej zużytych obszarów były uszkodzone - klient dostał jasny spis. Dane wydajemy na nowym nośniku z radą na przyszłość: gdy program diagnostyczny pokazuje nagły spadek kondycji dysku, to nie jest fałszywy alarm - to moment na natychmiastową kopię, a nie na obserwowanie, co będzie dalej.
Najważniejsze trzeba powiedzieć wprost: dyski Samsung na kontrolerze Elpis szyfrują dane sprzętowo, fabrycznie, a klucz siedzi w samym kontrolerze. Wylutowanie kości pamięci i odczytanie ich osobno (chip-off) zwraca przy tych dyskach tylko nieczytelny szyfrogram - ta ścieżka nie istnieje i nie warto wierzyć nikomu, kto ją obiecuje. Jedyna realna droga prowadzi przez żywy lub ożywiony kontroler tego konkretnego egzemplarza. Jeśli dysk jeszcze działa, ale zgłasza krytyczny stan albo przeszedł w tryb tylko-do-odczytu, liczy się czas: klonujemy zawartość natychmiast, w przemyślanej kolejności (najpierw to, co dla Ciebie najważniejsze), zanim degradacja zabierze kolejne obszary. Tryb tylko-do-odczytu to zresztą ostatnia deska ratunku samego dysku - sygnał, że trzeba zgrywać dane teraz, a nie za miesiąc. Jeśli dysk już zniknął z komputera, sprawdzamy, czy kontroler reaguje, i pracujemy z nim w trybie serwisowym na sprzęcie laboratoryjnym: odtwarzamy w pamięci roboczej uszkodzone elementy oprogramowania i doprowadzamy układ do stanu, w którym sam odczytuje i po drodze odszyfrowuje swoją zawartość. Cała praca odbywa się w trybie tylko-do-odczytu, bez zapisywania czegokolwiek na oryginale - i nigdy nie wgrywamy dyskowi fabrycznego oprogramowania na zasadzie naprawy, bo przy tej rodzinie potrafi to przekreślić odzysk. Uczciwie: to najnowsza i najtrudniejsza generacja Samsunga, a wsparcie narzędzi laboratoryjnych dla niej jest ograniczone - dlatego nie składamy obietnic na wyrost. Gdy kontroler żyje, jest o co walczyć; gdy jest fizycznie zniszczony, klucz szyfrujący ginie razem z nim i mówimy o tym otwarcie. Każde zlecenie zaczynamy od analizy nośnika (wliczonej w cenę odzysku) - po niej podajemy cenę i realne szanse. Nie odzyskamy = nie płacisz za odzysk.
Dokładną cenę podajemy po analizie. Typowy czas odzysku: 3–7 dni roboczych.